27 lipca 2015

adults have to be perf

Osiemnaście lat skończyłam jakieś cztery miesiące temu. Można teraz śmiało powiedzieć, że jestem już pełnoprawnym obywatelem tego pięknego kraju. Mogę więc udać się na szkolną wycieczkę bez pisemnej zgody opiekuna, otrzymać prawo jazdy i bez problemu kupię alkohol w sklepie za rogiem. Jednym słowem świat dorosłych otworzył dla mnie drzwi naprawdę szeroko, mimo że nikt mnie nawet nie zapytał czy tego chcę, czy nie.

Przez te cztery miesiące zdarzyło się naprawdę wiele, a do końca roku z pewnością doświadczę jeszcze więcej, ale to czego jestem już dziś pewna w stu procentach, to fakt, że w życiu dorosłego nie ma miejsca na pomyłkę, błąd, chwilę słabości, wyjechanie za linię.

Dorośli nie wyjeżdżają za linię.

Każde dziecko Ci to powie. Nawet to, które koloruje najładniej. Dorosły po prostu nie może się potknąć, a już zwłaszcza na prostej drodze. Tego się po prostu oczekuje. 

Teraz nie słyszę już: "Zostaw ją w spokoju, to jeszcze dziecko." Obecnie na tapecie króluje: "Powinnaś wiedzieć, jesteś już dorosła." I tak od tych czterech miesięcy widzę, że najmniejsza gafa jest poprostu źle odbierana. Człowiek jest wówczas jak robot, maszyna, którą ktoś źle zaprogramował.


 Z cyklu: "Życie dorosłych to straszna drama".