piątek, 18 lipca 2014

last before leave


Może już wiecie, bądź nie, nasze marzenie o tegorocznych wakacjach w końcu się ziści. Jesteśmy właśnie w drodze na lotnisko i sama nie wiem czy powinnam się już cieszyć, czy jeszcze bać. Co prawda nie boję się o turbulencje czy tego typu rzeczy, a o to, że będzie mi niedobrze. Choroba lokomocyjna przypomina się zawsze w najmniej oczekiwanym momencie, więc kto wie.
Na miejscu będziemy mieli internet, ale nie wiem czy uda mi się coś napisać. Za to po powrocie obiecuję zdać relację z pobytu. Trzymajcie się ciepło :* Do zobaczenia!


środa, 16 lipca 2014

PODSTAWY SAMOAKCEPTACJI


Przyszedł taki okres w moim blogowaniu, w którym zaczynam pisać nie tylko włosach i kosmetykach. Jednak nie zniknie to z listy najczęściej poruszanych tematów. Wiecie.. przeglądając różnego rodzaju portale społecznościowe spotykam się ze zdjęciami dziewczyn, do których dołączany jest podpis: "jestem gruba, brzydka, taka, owaka..". To już chyba coś, co nie wychodzi poza ramy i na stałe wbiło się w sztandarowe dopiski. 
Gdy ja natomiast na miły komentarz odpowiadam zwyczajnie: "dziękuję", zostaję okrzyknięta zbyt pewną siebie i postrzegana jestem jako egoistka. Niech mi to ktoś wytłumaczy. Przecież to właśnie pewność siebie czyni kobietę atrakcyjną, a żeby być pewną siebie należy się najpierw polubić i zaakceptować. Z drugiej strony ktoś, kto nie stara się niczego zmieniać, a tylko przymyka oko na pewne kwestie, jest moim zdaniem osobą biedną. Prawdziwe wyzwanie polega na akceptacji tego, czego nie da się zmienić i pracowaniu nad tym, nad czym możemy pracować. W końcu co to za sztuka zamienić siedzenie i narzekanie na siedzenie i zachwalanie? Wydaje mi się, że jeśli istnieją rzeczy, które jesteśmy w stanie poprawić po to, by wyglądać i czuć się lepiej, to powinniśmy te rzeczy poprawić. Od czego zacząć? Od szklanki wody, głębokiego wdechu i  kilku uśmiechów do lustra. Bycie zadowolonym z samego siebie to nie jest coś, co osiągamy z minuty na minutę i może chwilę potrwać..  Może się to wydać głupie, ale spoglądanie w lustro rzeczywiście poprawia humor, a co za tym idzie motywuje do dalszego działania. 
Od kiedy jestem blondynką, a jestem nią od kiedy pamiętam, mam jasną karnację, jasne włosy i generalnie jedyne, co widać na mojej twarzy to oczy. Bardzo lubię swoje oczy. Odnalezienie w sobie chociażby jednej rzeczy, którą się lubi i zdanie sobie sprawy z tego, że tylko my jesteśmy posiadaczkami czegoś tak pięknego, to kolejny mały krok do tego, by czuć się szczęśliwą ze samą sobą. Potem to już tylko kwestia odnajdywania w sobie kolejnych unikatowych drobnostek, a tych już jest całkiem sporo.
Bardzo lubię swoje oczy, a ty?