środa, 30 lipca 2014

30/07/2014


Pomyślałam, że taki zwykły post również może się przydać, a już na pewno nie zaszkodzi. W końcu o tureckich wyprawach zdążę się jeszcze rozpisać. Tak jak myślałam, wakacje zlecą w zaskakującym tempie. Mamy już końcówkę lipca, a jeszcze nie udało mi się porządnie wyspać. Biorąc pod uwagę to, że ten rok będzie i trudny, i łatwy jednocześnie, sama nie wiem, czy powinnam pisać o tym z takim spokojem. W każdym razie nie mam się jeszcze co zamartwiać, a już zwłaszcza tym. Póki co mam inne problemy na głowie... jak na przykład gigantyczny pająk-wielkolud z jedną kulawą nogą na mojej kuchennej podłodze.
A tak poza tym, to chyba urosłam.

wtorek, 29 lipca 2014

Manavgat i meczet z czterema minaretami.


W życiu każdego turysty - podróżnika przychodzi czas na uwolnienie się z przyjemności hotelowego basenu, czy plaży. Wyprawa choćby do oddalonego o kilkanaście minut miasta to już ogromne wyzwanie, zwłaszcza, gdy nie zna się rodzimego języka Turków. Wyprawa ta bez dwóch zdań musi mieć w planie zwiedzanie muzułmańskiego miejsca kultu. Padło na Meczet Külliye, wyglądający nieco jak bajkowy pałac i rzeczywiście bajkowo się prezentuje. Barwy dominujące w środku to biel - czystość, błękit - ochrona i czerwień - życie, krew, miłość. Poza tym kolumny, witraże i dywany.. czyli wszystko to, co meczet mieć powinien.