piątek, 24 października 2014

ICanCook: Homemade goodies!


Czy tylko mnie kuszą programy telewizyjne o gotowaniu? No wiecie, wiecznie uśmiechnięte panie przygotowujące takie cudeńka, że nawet najedzony człowiek momentalnie staje się głodny... W każdym razie ja zawsze daję się uwieść. Tradycji stało się zadość, a dziś na okładce burger z frytkami i domowym sosem pomidorowym. Jak to przygotować? Bardzo łatwo. Ja zaczynam od ziemniaków. Obrane kroję w paski i wrzucam do foremki wysmarowanej oliwą z oliwek. Przyprawiam pieprzem ziołowym, słodką papryką i ziołami prowansalskimi, a następnie przykrywam formę folią aluminiową i wstawiam do nagrzanego na maksa piekarnika. 
Na małej patelni rozgrzewam oliwę i podsmażam cebulkę z czosnkiem. Dodaję łyżkę koncentratu pomidorowego i zostawiam na chwilę. Na koniec dolewam passaty. Jeszcze chwilę podgrzewam i odstawiam na później. Na koniec najważniejsze - burger. Mieszam mielone mięso z indyka i wieprzowe, dodaję cebulę, jajko, sól, pieprz i posiekaną pietruszkę. Dokładnie mieszam, formuję masę i smażę na olejku rzepakowym. O tym, co poza mięsem jest w kanapce, nie będę pisać - inwencja należy do was! Pozdrawiam :*

poniedziałek, 20 października 2014

20/10/2014


Jaki ten rok jest mega dziwny... Może nie popiszę się dzisiaj zasobem słownictwa, ale jest mi już tak bardzo wszystko jedno, że nawet nie zdajecie sobie z tego sprawy. Minęły prawie dwa miesiące od początku roku szkolnego, a mam wrażenie, że już zaraz koniec, tak bardzo jest monotonnie.
A swoją drogą jesteśmy razem już dwa lata i osiem miesięcy. To chyba dużo. To znaczy wydawało mi się, że jak się z kimś jest dwa lata to jest już dużo. Ale chyba naprawdę jest. Bo tak właściwie to akurat dzisiaj równo mijają dwa lata i osiem miesięcy... Faktycznie dużo.
A jeszcze inną drogą, to powinnam się teraz uczyć, ale to nic zaskakującego. 
W tym roku nic, tylko się uczę.